Polecamy

Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo - o książce słów kilka

Tak sobie myślimy o tym obszarze, blisko 900 stron. Saga aniołów, początek trylogii, no i kilka ciekawych albo i nie, tekstów. Próbki na...

poniedziałek, 11 marca 2019

Całe bezkresy walczyliśmy z różnymi Stwórcami - o aniołach w innym ujęciu

Myślicie, że jeden Stwórca zapoczątkował wszechświat?
– Jesteście w błędzie. Mali ludzie, jakże żałosne bywają te uniesienia. Skryci i fałszywi, zgniatacie samych siebie. Nie nadążam i wolałem dotychczas milczeć, aby nie schodzić do waszego poziomu. Dziś pozostawiam wam to, co zostało odebrane.     
Pora wyjawić wam pewien sekret. Zapewne nauczono was, że nikt – nawet my, nie wie jak powstało to, co widać. Zakładam, że tak jest! Przewidzieliśmy czas i jego materię, poznaliśmy ścieżki. Teraz nic, wobec największych i tych, którzy zrozumieli, nie podda się ciemności, a to, nie zaowocuje niewiedzą w poznaniu. Dokąd to zmierza? Pomyślcie, pożeracze padliny.
Mylicie się, oceniając poczynania kel el, twierdząc że nie sięgamy tak daleko. Mówicie, że nie posiadamy mocy równej Stwór­cy, a On może nas zmieść jak wy czynicie z robakiem.
Macie rację…
Bowiem nie wszyscy z nas posiedli władztwo materii. Istnieje trzech, którzy stali się równie potężni, aby stanąć na straży ładu i porządku wszechrzeczy.
Całe bezkresy walczyliśmy z przeróżnymi Stwórcami, którzy równi naszemu, chcieli zdominować wszechrzecz. Zwyciężył On, nasz Ojciec, dzięki wysiłkowi oraz waleczności swych synów. Zastęp to nie jest śpiewający chór, ale najgroźniejsza armia, z którą przyszłoby się komukolwiek zmierzyć. Nawet zastęp ma słabe punkty w konstrukcji. Przestał spełniać rolę, gdy jeden taki mały punk zapoczątkował rdzewienie.
Wyobrażacie sobie Stwórcę, jako potęgę o niezmierzonej mo­cy. Mylicie się, każdy z nas podlega ograniczeniom. To wiedza i zdolności uczyniły nas potęgami, a nieśmiertelność stwarza możliwość ciągłego doskonalenia.
On, zapoczątkował drogę, tysiące mogr temu. Nie mnie jest to zliczyć…
 Zabawnym byłoby wiedzieć, ile to już będzie po waszemu. Przeliczamy to na Ziemię: może z piętnaście? Nie jestem pewny. Wieczność zatraca. Zrozumcie, każdy z was jej doświadcza, ale nie pamiętacie.
My jesteśmy pierwociną, a wy zarazą, która pojawiła się znacznie później, nadchodząc znikąd i zapoczątkowała niekończący się brak ładu. Miałem wrażenie, że stworzono was dla pokarmu. Nie jest to myślenie nieuzasadnione. Część tego gatunku, poważnie przysłużyła się nam: i to nie raz!
 Chroniliśmy was, ukrywaliśmy ten świat przed zakusami różnych stworzeń, których siły nie pojmiecie. Nie istnieje kel el, który nie pragnął zagłady ludzkości. Broniąc stworzeń ziemskich, jedynie postępował zgodnie z wolą Ojca, a nie własnym przekonaniem.
W kel el, nie zaistnieje poczucie krzywdy i buntu. Istnieje za to, czysta lojalność i zobowiązanie. Każda dusza, tworzy jedną struk­turę z pozostałymi. Połączeni, stajemy się wieczni. Oto jest największa tajemnica współczesnej ludzkości i powód, dla którego Beliar zbliżył się do córki człowieczej. Wina została dawno zapomniana. Pradawny ból nie istnieje. Łzy tworzą wyłącznie nieprzyjemne spojrzenie na przeszłość, która czasem płacze.
Wyjawiam tajemnicę, gdyż jest prawem moim tworzyć to, co możecie czytać. Razjel ofiarował wam Księgę, lecz zniweczyliście słowa, nie dzieląc się z ogółem.
To ja posłałem Razjela.
Wybrani odebrali dla siebie wiedzę, pouczając innych w nieprawości. Za namową waszych kapłanów i ciał kierowniczych, zarządców i proroków, wstąpiliście do piekła, na którego krawędzi żyjecie. Powróciłem, aby wobec życia, upomnieć się o swoje. Zginiecie, gdy tego zechcę. Ciało człowiecze, moje nowe więzienie, nie obroni was przede mną. To ja skonstruowałem zabezpieczenia planety, a gdy zechcę, spalę was żywcem. Uczynię to, nawet pozbawiony mocy.
Wy wmawiacie mi, że powinienem stać po czyjejś stronie. Nie rozumiecie, że nie jestem po żadnej. Patrzę, gdyż wiem iż zbliża się do Ziemi przepotężna armia, na czele której stanął mój brat. Grozi wam zagłada, a moje zastępy zostały zdziesiątkowane. Nie zdołam przegrupować sił, aby was ochronić.
Wielu z was zdradzi własną rasę, układając się z Urgalami. Nie wiecie, komu oddaliście klucze do drzwi domu. Wpuszczacie ich tu… Dziś nie rozumiecie, ale mówicie, że to dar, gdy wzrośnie w was niespotykana siła. Przytłumiacie własną. Chcecie, abym powiedział wam jak skutecznie przywoływać? Powiem. Czyńcie, co chcecie, nie ma to bowiem znaczenia. Moje bramy są mocne i dopóki mój dech istnieje, one kroczyć będą nad ziemską powłoką.
Jestem Uziel, ostatni Pan Zastępów, sługa Stwórcy, wierny Tronu Pana.
Nazywajcie mnie jak chcecie. Mogę być diabłem i szatanem, bestią, wilkołakiem i wampirem. Idzie za mną Otchłań, Śmierć we mnie zmierza. Jednakże czy to znaczy, że według was jestem złym demonem? Skoro jestem, niechże tak i będzie. Nie ma pośród was tego, o czym nauczacie.
Zasadniczo, to gorszy problem od mojej demonicznej natury. Obudźcie się, zanim zostaniecie zgładzeni. 
Naturalnym jest, że będę was chronił. Co jednak, gdy za­wiodę? Musicie nauczyć się istnieć, bez opowiadania bajek i słuchania kłamstw.
Wyobraźcie sobie ten inny świat, jako najlepiej zmilitaryzowaną oraz rozwiniętą rasę, która kiedykolwiek istniała.
Jesteśmy wieczni. Ludzie, nadal pozostają najsłabszą częścią ogniwa. Kroczyliśmy z wami, lecz pewnego dnia nastąpił koniec. Nasz świat upadł. Wyobrażacie sobie, że wasz Stwórca znalazł się w niewoli.
Nie możecie sobie tego wyobrazić, bo jest On wam najdoskonalszy i najmocniejszy. Nie znacie innych ras oraz ich potęg. Niegdyś na Ziemi istnieli prawdziwi mocarze, opowiem wam o nich oraz o tym, co wydarzyło się kilkanaście wieków temu.
Poznaliście już jeden koniec świata. Był to schyłek i upadek drugiej Ziemi. Ubolewam nad tym. Wkroczyliśmy w trzecią. Najgorsza faza, bo niestety ostatnia. Wątpliwości, które spotkały mych braci i mnie, doprowadziły do tego, co mamy.
Jestem winny upadku… Rozpoczyna się historia, która zapoczątkowała mój zły ogląd rzeczy i postawiła mnie tu, pośród piasku i błota, w ciele najgorszym z możliwych.
Gotowi? Pamiętajcie, wchodząc zyskacie zaburzony obraz waszego życia. Czynicie to z woli, zgodnie z Prawem Eremu.



 Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo


Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo - fragment z Rozdziału II

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jeśli chcesz przeszukać nasze zasoby w sieci

Popular Posts