Polecamy

Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo - o książce słów kilka

Tak sobie myślimy o tym obszarze, blisko 900 stron. Saga aniołów, początek trylogii, no i kilka ciekawych albo i nie, tekstów. Próbki na...

poniedziałek, 28 stycznia 2019

Pierwotny świat: na początku nie było nic, poza Stwórcami

Na początku nie było nic, poza IHWH’a, Re i Liturem Dar’ghallem. Nasz Stwórca stworzył Erem i Ereb, Re uczynił Ziemię i jej wszechświaty, a Litur Dar’ghall stworzył Urel, Luntarię, Dagię i Santorię. Powstało tak siedem związanych światów. Potem wybuchły wojny, lecz troszczyli się o własną materię i stworzone dzieło. Wygrał nasz Stwórca, a tych dwóch zamknięto w strukturze ich światów, odbierając możliwość samoistnego istnienia. Połączyliśmy ich z pierwotną materią, zamykając w niestabilnej strukturze. Tym, wzmocnili nowe dzieło naszego panowania. Nikt nie zdołałby im przywrócić wieczności, poza tym, który wiedział jak im ją odebrano. Tym kimś był Beliar.
Porządek El’Li’Re[1] przestał istnieć, raz na zawsze, a we wszechrzeczy zapanowało niepodzielne władztwo jedynego El. Pozostawało tylko ujarzmienie buntowniczych stworzeń, które były podobne nam i służyły swym Stwórcom, ale to my narzuciliśmy im władzę. Stwórca postanowił ich nie niszczyć, zachowując te istnienia przy życiu. Sprawowanie władzy, wymagało jej siłowego narzucenia.
Rozumiecie już, czemu utrzymywaliśmy stale gotową do boju armię, złożoną z milionów kaheli. Porządek wymaga prowadzenia niekończącej się wojny, często brutalnych i siłowych rozwiązań, stosowanych względem tych, którzy nie akceptują ustalonego porządku i Prawa.
Nie jest istotne to, czy prawo z Eremu miało słuszność, czy nie. Wygrał eremski oręż i nic innego nie liczyło się pod gwiazdami. Po prostu, każde życie musiało się nam poddać, albo przestać istnieć. Wieczność przyjmuje proste rozwiązania. Brak w tym omyłki czy przypadku.
Uziel pozostawał zbyt zakłamany, aby odróżnić dobro od zła. Zresztą, czym było dobro i zło[2]? Niczym innym, jak doświadczeniem okrucieństwa i realiów istnienia we wszechrzeczy, w której silniejsi, narzucali wolę słabszym.
Wojny, które przetoczyły się dawnymi czasy przez El’Li’Re, zapoczątkowały kres nowego chaosu, podporządkowując rzeczy właściwemu biegowi. Rozerwani i zgładzeni Stwórcy – jakkolwiek by to nie brzmiało – nie mieli prawa powrotu, a ich energia zasilała światy. Nie mogły one istnieć bez nich. Niemożliwi do zgładzenia, pozostali skruszeni i rozrzuceni, łącząc się z nową materią Eremu, która tylko z lekka przykryła, nadany tym światom wzorzec doskonałości, który pochodził od nich.
Ważne pytanie: Czy nasz Ojciec był tyranem?
Załóżmy, że ludzie poznali prawdę. Zapewne uznaliby ten fakt, że ich świat nie należał do nas i zostali wygnani, do zupełnie nieznanej nam struktury, której narzuciliśmy niepodzielną władzę, a ona jest ich pierwotnym światem. Nie każdy pogodziłby się z tym stanem, usprawiedliwiając własne poczynania tym, że nikomu władza i potęga nie zostały, raz na zawsze dane, ale musiał je sobie wywalczyć. Świat ten należał do stworzeń, które ujarzmił człowiek, własnym pojawieniem albo ponownym przybyciem. Zapewne, to ludzie stworzyli te istoty i nadali im właściwy bieg, włączając w cykle… Jednak, to my panujemy nad całością. 
Człowiek otrzymał zakaz niszczenia, którego nie przestrzega i nie będzie przestrzegał. Tajemnic tych strzegliśmy, broniąc przed wpływem tej wiedzy, nowo powstałe zastępy. Zachowaliśmy pozory i utrzymaliśmy tajemnice, nawet przed swoimi. Dawni weterani tych walk, nie byli skłonni do powrotu, z dawna zeszłych z piedestału Stwórców materii, wiedząc dobrze i bodaj mając pewność, czym skończyłby się ich nagły początek. Może to my, stalibyśmy teraz tam, gdzie stoją ludzie?  
Ta wojna wybuchła, aby ich powstrzymać. Mogliby usiłować, w końcu wskrzesić Litura Dar’ghalla. – Nie mogłem na to pozwolić – nie żałował decyzji Uziel. Wyprowadziłem armię, aby zebrać litur i zamknąć Dar’ghalla w niebycie. Ostateczne rozwiąza­nie i rozprawienie się z jego istotą. Sporo już zgromadziłem. Wie­działem, że po tym, jak się dowiedzą, że w Luntarii są umiejsco­wione esencje ich największej relikwii, to zaatakują. Podejdą i bez żadnego wyrazu i krzty oporu, wyrwą nam serca. Zagłuszyć zamiar przeciwnika, to zmiażdżyć mu głowę, nim dobędzie ostrza.
Wierzą, że Dar’ghall przywróci ich do życia[3], nagradzając za poświęcenie i prowadzoną wojnę, odda świetności we władanie.
Prosta to wiara, oparta na fanatyzmie[4]. W rękach, potężnych i tak Urgali, litur czyni ich równych z ziemskimi Bogami. I gdybym, jak ludzie uwierzył w piekło i demony, to Litur Dar’ghall byłby ich wodzem i panem.
Ukrywaliśmy istnienie Ziemi przez tysiąclecia, oszukując światy, trzymając w izolacji Urgali, ale nie udało się to do końca. Zrozumieli, gdzie szukać źródła przyszłych pokoleń, ruszając na podbój Eremu. – Materia nic im nie pomoże – wiedziałem od zawsze o tej prawidłowości. – Muszą najpierw poznać drogę. Najprostszym spo­so­bem dla nich, jest użycie gilgalu w Luntarii. To też jest odpowiedź, dlaczego w tamtych czterech światach nie ma gilgali.
 Dla wyższych cywilizacji, okazałyby się użyteczne. Ludziom nie sprawia zawodu brak znajomości wszechrzeczy, ani brak jakiejkolwiek wiedzy w ogóle. Podejmują wyzwanie, gdy po tysiącleciach powtarzania określonej prawdy, dotrze do nich fakt, że możliwa jest jakakolwiek zmiana. Marność człowieka wyraża wręcz absolut naszego dzieła.
Z potężnej istoty, uczyniliśmy ziemskiego karła. Gdyby tak postąpić ze wszystkimi światami? Mogłoby to być dość ryzykowne, gdyż zabrakłoby nam przeciwników. Od tego, jeden krok dzielący nas od sensu istnienia, którym jest prowadzenie niewypowiedzianej wojny… Warte przemyślenia, czy nasz Ojciec nie chciał tego uczynić?  



Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo 




[1] El’Li’Re – „pierwotny świat”, inne określenie eremskie na wszechrzecz. Wzorzec doskonało­ści, w oparciu o który można było „stwarzać”.
[2] Odniesienie do Rdz 3,22, w przekł. BT  – […] „oto człowiek stał się taki jak my: zna dobro i zło; niechaj teraz nie wyciągnie przypadkiem ręki, aby zerwać owoc także z drzewa życia, zjeść go i żyć na wieki” […]. Poznanie „dobra i zła” stanowiło grzech, czyli zakaz obejmujący strefę nieprzekraczalną. Życie wieczne zostało odebrane człowiekowi, który poprzez „pozna­nie” mógłby żyć wiecznie. Brak możliwości unicestwienia tchnienia, wytworzyło sposobność do cyklicznego pojawiania się człowieka, który wykorzystuje po odrodzeniu nowe ciało, sta­jąc się o wiele słabszą istotą oraz ma czas na zmianę i zachowanie Prawa. Określam to mianem „przystosowania”. Jest to ciekawy przypadek „karania” za poznanie i wiedzę, wska­zujący główne źródło winy istoty ludzkiej.
Uważam, że nikt nie skazuje nikogo za wiedzę, a planeta pełni rolę miejsca „odosobnienia”, „przechodzenia kwarantanny” tchnienia lub „zsyłki”, niż miałaby być światem, w którym cierpi się za wiedzę. Właściwe zrozumienie poznania „dobra i zła”, nie wiąże się z historią grzechu i winy, ale próby, podjętej po zdarzeniu, którego inspiratorem i wykonawcą był człowiek. Przeszłość jest zawiła i trudna, ale w tych małych niuansach, musimy poszukiwać klucza do jej poznania. W książce założyłem, że człowiek żył w Eremie, był o wiele potężniejszy z racji owego „podobieństwa” – por. Rdz 1,26. Wskutek buntu, został wygnany na Ziemię i pozba­wiony części mocy. Kolejne bunty, znowuż dotknęły siłę człowieka, czynią go tym, czym jest obecnie – słaby, wątły i przypominający proch – odniesienie do Rdz 3,19: czyli przemiany czło­wieka w proch.
Inaczej: człowiek został pozbawiony wieczności w Rdz 3,22, ale dopiero w Rdz 6,03, na skutek zmieszania krwi ludzi i aniołów, ograniczono życie człowieka do 120 lat. Ludzie wie­rzą, że wszystko odbywało się na słowo: Stwórca rzekł i stało się. Oczywiście jest to uprosz­czenie. Człowiekowi ograniczono możliwość dłuższego życia, „majstrując” przy nim. To musiał być dostatecznie długi proces. Do­słownie oznacza to, że został złapany, dostosowany i na nowo dopuszczony do życia. O tych zdarzeniach wspominam w książce. Mogą stanowić duże rozwinięcie dla tych wątków biblij­nych, co prawda literackie, ale teza w nich zawarta jest godna uwagi.  
Literatura ma to do siebie, że posługuje się prawem dopowiadania faktów. Należy zrozumieć, że rozwój ludzkiej nauki zapoczątkował schematyczne podejście do wielu ocenianych faktów i zdarzeń. Ludzie założyli, że wiara odnosi się do istot duchowych: jedni w nie wierzą, drudzy określają zjawisko „ewolucją zmyślonych wierzeń”. Wspólnie przenoszą na grunt poznania, sprawę istnienia duchowych istot, zakładając że bogowie stanowią bezkształtne formy, przenikające materię. A gdyby przyjąć, że ci bogowie władali materią? Czy nie łatwiej byłoby wiele spraw wytłumaczyć? Poza tym, człowiek zbyt uzależnił się od swojej wiedzy, opartej na założeniu lub zbyt ślepo przyjmuje wiarę. „Dobro i zło” stanowią wciąż otwartą kwestię, definiowaną przez silniejszego. To nie jest zapisana karta.
[3] Tu: w znaczeniu „przywróci im zdolność rozmnażania”. Urgalowie byli wieczni, ale Erem pozbawił ich możliwości posiadania potomstwa.
[4] Fanatyzm – żarliwość w wyznawaniu jakiejś idei lub religii, połączona ze skrajną nietoleran­cją.



Pierwotny świat: na początku nie było nic, poza Stwórcami

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jeśli chcesz przeszukać nasze zasoby w sieci

Popular Posts