Polecamy

Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo - o książce słów kilka

Tak sobie myślimy o tym obszarze, blisko 900 stron. Saga aniołów, początek trylogii, no i kilka ciekawych albo i nie, tekstów. Próbki na...

poniedziałek, 28 stycznia 2019

Aniołowie i ludzie: trudne relacje


Człowiek wyglądał pięknie, a swą urodę zawdzięczał obowiązującym pozorom oraz kanonom. To była zewnętrzna powłoka, gdy przywdział na ciało ubranie oraz użył mazideł. Kel el, w każdym możliwym czasie, bywa dostojny. W tym, podobny jest do innych istot żywych, które nie potrzebują wierzchniego okrycia. Czło­wiek, niestety jest inny.
Nosimy szaty… Zdobimy się i piękniejemy, dbając o to, co naturalne i syci naszą doskonałość.

Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo

W pew­nych okresach, bywa ten twór potliwy. Zbierają się w nim wymiociny i zalegają fekalia. To efekt pożerania, który jest ka­mu­flowany przez tę istotę. Odcięty od programu człowiek, żyje spo­kojnym i stadnym trybem, kierując się zasadami, bliskimi nam i na­szemu wyobrażeniu. Programowany i uczący się człowiek, zaczy­na niszczyć. Bezowocne bywają starania. To nadal ten sam twór: słaby i nijaki. Wydziela nieprzyjemny zapach, który kel el odczu­wają zewsząd. Nawet zwierzęta nie mają tak doskonałego węchu, jak my.
Powierzchowna skóra ludzi, pod którą znajdują się prymitywne mechanizmy życiowe, zbliżone w budowie do innych istot żywych z tej planety, wydziela dosłownie wszystko, otaczając człowieka aurą przeróżnych zapachów. Dowód na to, że człowiek pochodzi stąd, a ży­cie tu jest inne. Zmodyfikowaliśmy go, zbliżając w tym do nas. To, czym wprawdzie jest, spoczywa na nim. Wyzwala to masę, przy­krych aromatów, które podrażniają nozdrza kel el. Dzię­ki temu, wiemy gdy jest mu źle. Rozumiemy, gdy ma na coś ochotę. Taka to już jest ta planeta.
Te istoty pozostające na Ziemi, twierdzą że ich organizm to najdoskonalszy twór na świecie… Mylą się i to jak straszliwie, błądząc w niewiedzy. Te ciało jest skłonne do ograniczania energii. Każde pojedyncze życie, tworząc więzienie, zniewala samoistnie czło­wieka. Na ten pomysł musiał wpaść Re, ich twórca. Ciekawi mnie, jaki musiał być silny człowiek, gdy mógł kierować się pełnią swych sił. Trafiliśmy na nich, gdy byli pozbawieni mocy, a przecież my, już trzykrotnie ich ograniczaliśmy. Set to efekt uruchamianego mechanizmu, który w człowieku bywa zabójczy.
Chyba ta rasa ma naturę, zdolną jedynie do destrukcji – obszarowej i populacyjnej.
Twory ludzkie nie są wolne. Wyizolowaliśmy najlepsze ele­menty, które pozostały w Eremie. Sterowanie odbywa się z po­ziomu tchnienia. Człowiek może zostać wchłonięty poprzez Tron Stwór­cy. W odniesieniu do nas jest to niemożliwe.
Przyszło mi pewne zastanowienie, gdy wracam myślami do tego, o czym mówił Beliar. Zaczynam rozumieć, o co chodzi na­szemu Stwórcy. Zapewne, chce pozbawić nas władzy i możliwości decy­dowania. Przeznaczył nas do kasacji, na rzecz sterowalnego czło­wie­ka. Żałosne…
Straszny jest ten ich instynkt. Najgorsze emocje miewam na Ziemi.
W okresie pierwszej i drugiej Ziemi, ludzie powszechnie uży­wali substancji ograniczających ich widzenie oraz czucie. Skażony człowiek ma w sobie tysiące chorób, które budzą się, określając jego zdolność do samoistnienia. Tak łatwo uaktywnić te mecha­nizmy, ale one muszą zostać najpierw zaprogramowane.
W kwestii kolejnej: śmierć i choroby, nie są częścią naturalnej istoty człowieka. To sztuczne twory, które zaaplikowano lu­dziom i wywołuje się je mechanicznie, poprzez dźwięk, wibracje, a dostarczane są z pokarmem.
Gdyby udało się ludziom połączyć planetę siecią i ustawić odpowiednie częstotliwości, to umożliwiłoby skupienie całej energii w jednym miejscu. Szkoda jest zabijać ludzi w wojnach, jak można naładować sobie baterię ich tchnieniem.
Prosta zasada mówi, że gdy jeden ma, to drugi traci.
Wyobraźmy sobie, czyjś szał lub strach. Można przekreślić taką istotę, z góry zakładając jej dysfunkcję i cechy negatywne, które zostały rzekomo wrodzone. My to postrzegamy inaczej.
Człowiek, doprowadzony do takiego stanu, zagłusza się gdyż zrozumiał świat. Otoczenie nie przyjmie jego racji, stąd pozostaje mu życie z poczuciem piętna lub nagłe zakończenie tego stanu. Uciec z ciała, można jedynie poprzez nagłą śmierć. Tchnienie jest bezpieczne i powróci, ale pamięć przepadnie. Ryzyko zaczynania od nowa, ale i tak trzeba będzie zacząć.
Ze wszech miar zapewniam was, to nie my tak czynimy, ale sami ludzie.
Wyjaśnię…
Dawaliśmy ludziom wiedzę, spisaną w Księdze. Set także otrzymał Księgę, przeczytał ją i zrozumiał, a potem zaczął zabijać i obudził Re. Ten przypadek nie jest odosobniony i nie dziwi mnie.
Spytacie: czemu dajemy wiedzę?
Sprawdzamy, bo w naszym świecie jest mnóstwo rzeczy, za pośrednictwem których, człowiek mógłby zniszczyć nasz świat. Sko­ro nie panuje nad tym we własnym, nie wejdzie do naszego. Pro­ste i bez gmatwania.  
Zarządcy świata, starają się nas oszukać i kierować ludźmi, czyniąc tak na własną rękę. Z poziomu ciała, mogą was prześwie­tlić. Zapominają o energii tchnienia, nad którą to my panujemy.  
Człowiek nie ma niczego do zaoferowania. To w jego ocenie, każdy krok to piękno… Zgodzę się, gdy spojrzę się na ich dzieci. Jednak, mam porównanie z perspektywy milionów ludzkich lat. Nie umiem na nich patrzeć dobrze. Człowieka można uznać, w tym czym jest, zachowując lub zgładzić…
Nie naruszyłem woli mojego Stwórcy. Jeszcze nie naruszyłem. Byłem wówczas bliski, gdy powstał Set. Jestem bliski i teraz. Moja decyzja… To zbyt długa historia.
Ludzie oszukują zapachy, stosując dziwne pachnidła. Bywają do znie­sienia, gdy ich dieta sprowadza się wyłącznie do roślin. Sięgając po padlinę, zaczynają śmierdzieć i są wyczuwalni, niczym rozkładające się w oddali zwłoki.

Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo

Ludziom wydaje się, iż są widzialni nam za pomocą zmysłów i nadprzyrodzonej mocy, które rzekomo posiadamy. Idea „nadczłowieka” to przekonania i wyobrażenie, ale nie jedynie. My nie jesteśmy „nadludźmi”. Jesteśmy kel el. Ten anielski „nadczłowiek” stał się sługusem ludzkim. Jakież to echo pobrzmiewa w tym określeniu „anioł”, czyli „pośrednik”, „posłaniec”. Dwulicowy człowiek chce się równać… Nawet mój błąd tu nastąpił… On chce nas przewyższyć, sprowadzając nas do marnej roli.
To pamięć i świadomość, której człowiek nie zna, ale jest w nim. Każdemu, któremu brakuje przestrzeni na Ziemi, a jego umysł wydaje się być samotnym i usiłuje się wyrwać, muszę coś podpowiedzieć… Byłeś blisko i nie odrzucaj, nawet najdziwniejszych wyobrażeń.
Będziecie sterowani, Set to dopiero początek waszej drogi. Pierwsza próba, ale odtąd ja, Uziel, stanę przed wami i za wami, a po waszej prawicy i lewicy, staną ci których wskażę. Oto jest moje słowo, gdy ja tu będę. Jednak mój czas i dzień mojej chwały, przeminą. Zapamiętajcie ludzie, ja jestem wieczny i ja jestem tu nie u siebie. Znam Ziemię, która przeminie. Nie jest to pierwsza planeta, którą bym zniszczył. Zabezpieczę się i zamknę pieczęcie, bo gdy poczuję się zagrożony, obrócę w niwecz. Pył pozostanie.
Wiem, czemu tak się stanie…
Stwórca zabezpieczy was przede mną. Jedną duszą, przeważy. Widzieć przyszłość i nie reagować, jakby nigdy nic. To nazywa się dopiero iluzja. Żyjemy w niej, my i Stwórca.
Nie każdy kel el potrafi przeniknąć ludzi. To dar wyjątkowy i bezcenny. Zdołamy to uczynić, wykorzystując technologię. Zaledwie kilku z nas posiada umiejętność, która pozwala na to, bez używania kul.
Widzimy znacznie lepiej, czujemy zapach na bardzo duże odległości. Interpretujemy emocje i odczytujemy wahania światów. Człowiek widzi oczyma tylko jedną powłokę. Gdy ja włączę się do tego, poczuję wszechrzecz. Moja wiedza jest bezpieczna, ale nie jest bezcenna. Nie potrzebujecie widzących, ale wiedzcie że żaden Stwórca ani człowiek nie prześwietli mojego umysłu.  
My, dostrzegamy niezliczoną ilość mechanizmów, które uru­chamiają setki i tysiące kombinacji. Widzenie takie, wymaga wej­ścia na zupełnie inny wymiar postrzegania. Jeśli ludziom wy­daje się, że w tym czasie, moglibyśmy poświęcać się słuchaniu ich mo­wy – to są w błędzie. – Szemrania i złorzeczenia – tylko to dajecie światu. Zazdrośni i skłonni do mordu. W przestrzeni jest wiele ciekawszych wrażeń, przemierzających czas, dźwięk i dających inne pole widzenia, od patrzenia na człowieka i jego egoistyczne żądze. Wy nie potrzebujcie nas. Nigdy nie potrzebowaliście. To kolejna iluzja. Doskonale sobie radzicie.  
Człowiek w tym mechanizmie, mógłby pozostać niezauważonym, jako struktura nic nieznacząca i szkodliwa, gdyby nie jej bez­pośredni wpływ oraz upór mojego Ojca. Decyduje także skłon­ność ludzka do atakowania nas.
Istota ludzka jest jak wirus. Tak słaba substancja, dawno została zniewolona i ograniczona, ale rozprzestrzenia się i w swej naturze, staje się powoli destrukcyjna.
 Twierdzą, że planeta to centrum wszechświata. Mylą się. To centrum, więzienia i dno otchłani – ich dawnego świata. Błędem było pozostawienie na powłoce życia. Powrócą do dawnych praktyk, a ich kod nieświadomości, zaowocuje ze zdwojoną siłą. My, znamy prawdę. Człowiek, też ją poznał, ale tylko nieliczne grupy, uzyskały do niej dostęp. Zapragną przywrócenia władzy oraz dostąpienia do decydowania. Potraktują swoich jako środek do celu i nazwą to cywilizacją.
Zapowiada się ciekawie… Set, to dopiero początek, ale Re to mój najbliższy cel.
Mechanizm absorpcji pokarmów, działa bez zarzutu. Układ trawienny jest doskonały. Jednakże, człowieka skrzywdzono, odbierając mu wiele z „niebiańskich” cech. Nasamprzód[1], nie jest zdolny połączyć się z materią. Choć jego organizm wytwarza wszyst­ko i wyzwala, to jest to nader[2] nikłe i ma zastosowanie do samego człowieka. Nie są w stanie przemieszczać się, ani poruszać portalami – głównie wskutek tej cielesnej dolegliwości.
Materię rozumu także mają słabą. Organizmy te nie potrafią dobrze przewodzić struktury, co uniemożliwia im pełnego postrzeganie. Wyłącza to szereg zmysłów, które jedynie w ograniczonej for­mie, przy­bierają z czasem na sile. Główną ich rozrywkę, stanowi udawanie. Wmawiają innym zdolność panowania nad mocą i rozmowy ze zmar­łymi. Dobry frazes. Takie to ziemskie.
Specjalizują się także w eksploracji[3] innych wymiarów – często przemożnie tworzonych na jawie i we śnie. Pamięć ich umy­słu, sprawia czasem psotę, gdy starając się ogarnąć coś z własnej po­tęgi, stają w szranki z przeszłością.
Rzadko się zdarza, aby coś pamiętali. Wolą raczej pominąć, niż wiedzieć. Z natury, nie pielęgnują mądrości. Kolejne sekwencje, zasypiania i budzenia, mogą wprowadzić do sprawnie działającego systemu błąd. Rejestracja tych bodźców i wspomnień, nie daje im szansy na zrozumienie. Negują nazbyt wiele, zamykając się w obliczu presji otoczenia.  
Zależni od zdrady, łączą się z innymi, czego nie rozumiejąc, stają się wykonawczym narzędziem. Reagują zbiorowo.
Wola ani przypadek, nie mają tu nic do rzeczy. Całość została tak urządzona, aby ograniczać nieuległe jednostki. Duchy spra­wują nad tym straż – tak z zasady powinno być. Szkoda człowieka, bo czasem tak ładnie wygląda, gdy odpowiednio postara się nad tym zapanować. Pozór zawładnął ich światem, gdy nie byli w stanie zaakceptować się wzajemnie. Kel el trwają niewzruszenie, pomimo rozlicznych trudów.


[1] Nasamprzód – daw. „przede wszystkim”.
[2] Nader – „bardzo, niezwykle, niezmiernie”.
[3] Eksploracja – badanie, poszukiwanie, odkrywanie czegoś.




Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo 
fragment z Księgi Pierwszej 
seria Przemilczeć Armagedon 




Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Jeśli chcesz przeszukać nasze zasoby w sieci

Popular Posts