Latest Posts

Polecamy

Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo - o książce słów kilka

Tak sobie myślimy o tym obszarze, blisko 900 stron. Saga aniołów, początek trylogii, no i kilka ciekawych albo i nie, tekstów. Próbki na...

poniedziałek, 11 marca 2019

Całe bezkresy walczyliśmy z różnymi Stwórcami - o aniołach w innym ujęciu

Myślicie, że jeden Stwórca zapoczątkował wszechświat?
– Jesteście w błędzie. Mali ludzie, jakże żałosne bywają te uniesienia. Skryci i fałszywi, zgniatacie samych siebie. Nie nadążam i wolałem dotychczas milczeć, aby nie schodzić do waszego poziomu. Dziś pozostawiam wam to, co zostało odebrane.     
Pora wyjawić wam pewien sekret. Zapewne nauczono was, że nikt – nawet my, nie wie jak powstało to, co widać. Zakładam, że tak jest! Przewidzieliśmy czas i jego materię, poznaliśmy ścieżki. Teraz nic, wobec największych i tych, którzy zrozumieli, nie podda się ciemności, a to, nie zaowocuje niewiedzą w poznaniu. Dokąd to zmierza? Pomyślcie, pożeracze padliny.
Mylicie się, oceniając poczynania kel el, twierdząc że nie sięgamy tak daleko. Mówicie, że nie posiadamy mocy równej Stwór­cy, a On może nas zmieść jak wy czynicie z robakiem.
Macie rację…
Bowiem nie wszyscy z nas posiedli władztwo materii. Istnieje trzech, którzy stali się równie potężni, aby stanąć na straży ładu i porządku wszechrzeczy.
Całe bezkresy walczyliśmy z przeróżnymi Stwórcami, którzy równi naszemu, chcieli zdominować wszechrzecz. Zwyciężył On, nasz Ojciec, dzięki wysiłkowi oraz waleczności swych synów. Zastęp to nie jest śpiewający chór, ale najgroźniejsza armia, z którą przyszłoby się komukolwiek zmierzyć. Nawet zastęp ma słabe punkty w konstrukcji. Przestał spełniać rolę, gdy jeden taki mały punk zapoczątkował rdzewienie.
Wyobrażacie sobie Stwórcę, jako potęgę o niezmierzonej mo­cy. Mylicie się, każdy z nas podlega ograniczeniom. To wiedza i zdolności uczyniły nas potęgami, a nieśmiertelność stwarza możliwość ciągłego doskonalenia.
On, zapoczątkował drogę, tysiące mogr temu. Nie mnie jest to zliczyć…
 Zabawnym byłoby wiedzieć, ile to już będzie po waszemu. Przeliczamy to na Ziemię: może z piętnaście? Nie jestem pewny. Wieczność zatraca. Zrozumcie, każdy z was jej doświadcza, ale nie pamiętacie.
My jesteśmy pierwociną, a wy zarazą, która pojawiła się znacznie później, nadchodząc znikąd i zapoczątkowała niekończący się brak ładu. Miałem wrażenie, że stworzono was dla pokarmu. Nie jest to myślenie nieuzasadnione. Część tego gatunku, poważnie przysłużyła się nam: i to nie raz!
 Chroniliśmy was, ukrywaliśmy ten świat przed zakusami różnych stworzeń, których siły nie pojmiecie. Nie istnieje kel el, który nie pragnął zagłady ludzkości. Broniąc stworzeń ziemskich, jedynie postępował zgodnie z wolą Ojca, a nie własnym przekonaniem.
W kel el, nie zaistnieje poczucie krzywdy i buntu. Istnieje za to, czysta lojalność i zobowiązanie. Każda dusza, tworzy jedną struk­turę z pozostałymi. Połączeni, stajemy się wieczni. Oto jest największa tajemnica współczesnej ludzkości i powód, dla którego Beliar zbliżył się do córki człowieczej. Wina została dawno zapomniana. Pradawny ból nie istnieje. Łzy tworzą wyłącznie nieprzyjemne spojrzenie na przeszłość, która czasem płacze.
Wyjawiam tajemnicę, gdyż jest prawem moim tworzyć to, co możecie czytać. Razjel ofiarował wam Księgę, lecz zniweczyliście słowa, nie dzieląc się z ogółem.
To ja posłałem Razjela.
Wybrani odebrali dla siebie wiedzę, pouczając innych w nieprawości. Za namową waszych kapłanów i ciał kierowniczych, zarządców i proroków, wstąpiliście do piekła, na którego krawędzi żyjecie. Powróciłem, aby wobec życia, upomnieć się o swoje. Zginiecie, gdy tego zechcę. Ciało człowiecze, moje nowe więzienie, nie obroni was przede mną. To ja skonstruowałem zabezpieczenia planety, a gdy zechcę, spalę was żywcem. Uczynię to, nawet pozbawiony mocy.
Wy wmawiacie mi, że powinienem stać po czyjejś stronie. Nie rozumiecie, że nie jestem po żadnej. Patrzę, gdyż wiem iż zbliża się do Ziemi przepotężna armia, na czele której stanął mój brat. Grozi wam zagłada, a moje zastępy zostały zdziesiątkowane. Nie zdołam przegrupować sił, aby was ochronić.
Wielu z was zdradzi własną rasę, układając się z Urgalami. Nie wiecie, komu oddaliście klucze do drzwi domu. Wpuszczacie ich tu… Dziś nie rozumiecie, ale mówicie, że to dar, gdy wzrośnie w was niespotykana siła. Przytłumiacie własną. Chcecie, abym powiedział wam jak skutecznie przywoływać? Powiem. Czyńcie, co chcecie, nie ma to bowiem znaczenia. Moje bramy są mocne i dopóki mój dech istnieje, one kroczyć będą nad ziemską powłoką.
Jestem Uziel, ostatni Pan Zastępów, sługa Stwórcy, wierny Tronu Pana.
Nazywajcie mnie jak chcecie. Mogę być diabłem i szatanem, bestią, wilkołakiem i wampirem. Idzie za mną Otchłań, Śmierć we mnie zmierza. Jednakże czy to znaczy, że według was jestem złym demonem? Skoro jestem, niechże tak i będzie. Nie ma pośród was tego, o czym nauczacie.
Zasadniczo, to gorszy problem od mojej demonicznej natury. Obudźcie się, zanim zostaniecie zgładzeni. 
Naturalnym jest, że będę was chronił. Co jednak, gdy za­wiodę? Musicie nauczyć się istnieć, bez opowiadania bajek i słuchania kłamstw.
Wyobraźcie sobie ten inny świat, jako najlepiej zmilitaryzowaną oraz rozwiniętą rasę, która kiedykolwiek istniała.
Jesteśmy wieczni. Ludzie, nadal pozostają najsłabszą częścią ogniwa. Kroczyliśmy z wami, lecz pewnego dnia nastąpił koniec. Nasz świat upadł. Wyobrażacie sobie, że wasz Stwórca znalazł się w niewoli.
Nie możecie sobie tego wyobrazić, bo jest On wam najdoskonalszy i najmocniejszy. Nie znacie innych ras oraz ich potęg. Niegdyś na Ziemi istnieli prawdziwi mocarze, opowiem wam o nich oraz o tym, co wydarzyło się kilkanaście wieków temu.
Poznaliście już jeden koniec świata. Był to schyłek i upadek drugiej Ziemi. Ubolewam nad tym. Wkroczyliśmy w trzecią. Najgorsza faza, bo niestety ostatnia. Wątpliwości, które spotkały mych braci i mnie, doprowadziły do tego, co mamy.
Jestem winny upadku… Rozpoczyna się historia, która zapoczątkowała mój zły ogląd rzeczy i postawiła mnie tu, pośród piasku i błota, w ciele najgorszym z możliwych.
Gotowi? Pamiętajcie, wchodząc zyskacie zaburzony obraz waszego życia. Czynicie to z woli, zgodnie z Prawem Eremu.



 Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo


Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo - fragment z Rozdziału II

czwartek, 7 marca 2019

Zerwany ze snu, otworzy swe oczy. W ciele człowieka, poddany w upadku śmierci.

Księga Życia
Miejsce: Synaj
Wódz: Uziel
Ranga: Pan Zastępów
Przywilej: dopuszczony
Wpis: 67 Jahdu
Dostęp: Astarte
Status: prawodawca


Zerwany ze snu, otworzy swe oczy.
W ciele człowieka,
poddany w upadku śmierci.
Zwleczony zostanie ze swego tronu.
Blask jego harf,
dźwięk jego ust,
przestaną cieszyć stworzenie.
Wyrocznia Pana[1].

Wszelka śmierć i upadek odstąpią mu,
narodzi się i powstanie w łonie żyjących.
Z pokolenia królów ziemi zrodzi się,
wśród potomków Dawida[2] okaże swe oblicze.
Po tysiącleciach powstanie,
aby oddać pokłon ludzkości.
Zwiedziony zostanie przez Michała,
w dźwięku pieśni ospałej.
Osiądzie w mieście przeznaczenia,
gdzie Gog i Magog zwoła swe armie.
Tu przystąpi Michał
i Jezus zjawi się ku chwale Słowa.
Narodzi się w nim ta, którą umiłował.
Wyrocznia Pana.

Ducha roztoczy nad wodami
i wzniesie wśród gór i przestworzy.
Zapomni o życiu,
przyjmując los człowieczy,
z woli Pana
dostąpi przymierza Mojżesza.
W ziemi duch potężny,
ukochany syn powstanie.
Nie pamięta syn o duszy ojca,
jak ojciec o duszy syna.
Zapomniane Jeruzalem.
Płacząca kraina.
Lament.
Przekleństwo tłoczy.
Wyrocznia Pana.

Zrodzeni zostaną z innej matki,
poddani innej krwi będą.
Rodzicielka stanie się nierządnicą,
a owoc Oblubieńca zgnije.
Wyrocznia Pana.

Wzniosą się piaski pustynne,
i zakryją ich kości pradawne.
Zatrwoży się Duch Pana,
gdy spojrzy w kierunku Ziemi.
Przepędzony wśród Chaldejczyków,
w Moabie znajdzie odkupienie.
Porzuci myśl o Oblubienicy,
potomkowie Michała zwiodą ich.
Oblecze się Uziel prawem proroków.
Wyrocznia Pana.

Otworzył swą czeluść Babilon,
rozwarły gardziel narody Samarii[3].
Wobec świata umarłeś,
goniłeś pędem,
zwiedziony miłością kananejskiej ziemi.
Walkę podjąłeś, przegraną za życia,
urwałeś kęs z dawnych czasów.
Duch okazał się pusty,
nie poznał syn i oblubienica.
Śmierci nie uczynisz w gniewie,
lecz nie pożałujesz w upadku.
Droga wasza przeminie,
a świat rozstąpi się pod nogami.
Nie poznasz końca wędrówki,
nie schronisz się i nie wybawisz wybranych.
Kara zostanie wymierzona ręką samego Stwórcy.
Wyrocznia Pana.

Syn przeklęty zostanie,
w ziemi złoczyńców polegnie,
wykluty w łonie upadku,
spłonie na brzuchu ladacznicy,
która nierząd babiloński czci nad światem.
Szuka ona upadku i końca znienawidzonych ludzi.
Znajdzie go i powali, Wielka Nierządnica[4].
Nie pogodzi się z własną duszą,
lecz zwróci przeciw tobie,
w niechybnej zagładzie.
Babilon roztworzył swe wrota,
którymi wyszła Nierządnica.
Nadzieja i Łaska – jej imiona przewrotne,
powtórzysz kilkakroć za życia.
Wyrocznia Pana.

Synu, mój Azanie.
Strzeż się Nierządnicy!
Zwiedzie cię, a ciało jej nie będzie ci służyć,
którego ciepło odda innym.
Potomkini dawnych Hetytów,
rozsiadła się w mieście mym umiłowanym.
Zdradziła wasze pieśni i słowa,
cel odbierając życiu.
Zgasiła swe ciało w próżności,
oddając się jarzmu przekleństwa.
Wyjdzie z domu grzechu,
w którym ojcowie i córki przeklęte,
wobec siebie w sodomii[5] żyć będą.
Pijacy Efraimu[6].
Powstań Panie Zastępów,
czas przeminął miłości.
Wyrocznia Pana.

Nastał gniew i trwoga nad życiem.
Odrzuć przekleństwo wyrodnych,
i pojmij ukochaną z kraju Saby,
wśród piasków porzuconą samotnie,
pochwyć jej berło panujących.
Kamień stworzony w Ogrodach Pana,
umieść w koronie z ziemi.
Synem jesteś mym –
uczyń wedle mej woli.
Wyrocznia Pana.

Odrzuć blokady odwieczne,
wyzwól duchy pradawne,
łaknące posuchy twej duszy.
Strwożony prorokuj z Ziemi.
Pan bliski i pewne Jego imię.
Nadchodzi czas przebytej chwały,
poderwij się Uzielu z Ziemi.
Wyrocznia Pana.

O córy Sydonu[7]!
Bracia Aszdod!
Jeruzalem krwią córek zbroczone.
Palestyna[8] krwią synów przepełniona.
Dzieci Pana toczą wojnę,
stając brat przeciw bratu.
Nadchodzi wyzwolenie,
Babilon i jego żniwo przeklęte.
Trupy ziemi wyznały swą krzywdę.
Przywalony wstać musisz,
otrzyj jarzmo i walcz wśród narodów.
Prorokuj Ziemi, twórz wobec życia bogactwo.
Wyrocznia Pana.

Powstań Panie Zastępów,
czas przeminął nicości.
Wyrocznia Pana.


[1] Wyrocznia Pana – jest to akcent wypowiedzi, podkreślający jej donośnie znaczenie i zapowiedź sądu oraz realizację woli Pana. Używanie tego stwierdzenia w tekście, oznacza że taka jest wola Pana i słowo pochodzi od Niego. Zatem, jest to Wyrocznia samego El. Daw­nym zwyczajem, różne wyrocznie, starały się poznać wolę Stwórcy. Wyrocznia Pana jest najwyższą z wyroczni, pochodzącą od samego Stwórcy. Często, ten akcent w wypowiedzi, stosują prorocy dla podkreślenia wyjątkowej roli swojego przekazu.
[2] Dawid – ur. ok. 1040 p.n.e. – zm. ok. 970 p.n.e. – postać biblijna, król Izraela od ok. 1010 p.n.e., poeta. Najmłodszy syn Jessego z Betlejem, ojciec Salomona. Ojciec rodu Dawidytów.
[3] Samaria – „należąca do straży”, „góra straży”, stolica państwa północnego Izraela.
[4] Wielka Nierządnica – symbol z Ap 17. Przedstawia postać kobiecą, która oddaje się nierzą­dowi z królami ziemi, a jej mieszkańcy upajają się winem jej nierządu. Izrael stawał się nierządnicą, gdy był nieprawy. Zdrada prawa, oznacza nierząd z tym, co złe. Prz 29, 3, stwierdza, że kto przystaje z nierządnicami, ten mądrość trwoni.
[5] Sodomia – zboczenie seksualne, polegające na uprawianiu stosunków płciowych ze zwierzę­tami.
[6] Efraim – „niezwykła żyzność”, „płodność” – jedno z dwunastu pokoleń izraelskich, wywo­dzące się od drugiego syna Józefa – por. Rdz 41,52. Jeroboam, wywodzący się z Efraimitów, został pierwszym królem Królestwa Północnego, Izraela. Po 722 r. p.n.e. Efraim dostał się pod panowanie Asyrii i zniknął z historii.
[7] Sydon – „połów ryb” – portowe miasto Fenicji, od którego Fenicjan nazwano Sydończy­kami.
[8] Palestyna – pierwotne tereny, przez które greccy żeglarze określali obszar położony na wschod­nim wybrzeżu Morza Śródziemnego, zamieszkały przez Fenicjan i Filistynów. W 135 r. n.e. Rzymianie zmienili nazwę prowincji z Judea na Palestyna.



Fragment z książki Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo 



Zerwany ze snu, otworzy swe oczy. W ciele człowieka, poddany w upadku śmierci.

wtorek, 5 marca 2019

Wojna w Niebie: ziemska bitwa


Nie było pewności, gdy wielka wojna przerwała pokój, porwała przestworza i zniszczyła Ziemię. Pan Zastępów, przeprowadził przegląd wojsk do bitwy. Przeszli przez Bramy Erebu, do dalekiej ziemi w Getrag, na sam skraj Kanaanu. Gniew we wściekłości, rządził nimi.
Przybyli wodzowie, Beliar i Uziel oraz ich wojska z granic nieboskłonu, Panowie Zastępów i narzędzia ich gniewu, jedni by niszczyć, drudzy by bronić.
Przeciwni dziś sobie bracia, zebrali swe wojska, które były gotowe do walki. Wszystko, co miało nadejść, stało się teraz pewne. Oręż doczekał się uwolnienia i rwał się do bitwy. Ciągnąc naprzeciw sobie, zgromadzili ogień i wodę, powietrze i ziemię, by walczyć i uzyskać upragnione zwycięstwo lub ponieść śmierć.
Beliar wyznaczył granicę swej armii, wygłosił mowę nad znisz­czeniem człowieka i rozpoczął drapieżny pochód. Ruszył z całą potęgą, zmierzając ziemią i niebem, uderzając w mniejszą liczebnie armię Uziela. Dysponował dziesięcioma milionami kaheli więcej.
Podjął Uziel zapalczywą próbę, porywając wojska w ostatni marsz. Trzymając kahel przy kahelu, ruszyli zwarci siłą ramion, bronić Ziemi. Szli w sile dwudziestu zastępów, a cztery zastępy wydzielił Uziel w obwodzie, do walki w powietrzu, ściągając z Eremu ostatnie straże. Wspierało ich dwa zastępy z Elfirim, służące do przerywania wrogich szyków.
Żałośnie wyglądała ziemia, zniszczona pod stopami maszerujących. Świat opadał z sił, a niebo wyczerpało się. Ziemia została splugawiona przez swoich mieszkańców, co dało Beliarowi sposobność do ataku.
Uziel, w oddaleniu od reszty swych armii, dowodzonych przez Omaela, został zamknięty w pułapce, zacieśnionej tu, na Ziemi. Pozostało mu walczyć, gdyż na nic już więcej, nie miał czasu i sił.
Potężne głosy, rozwarły przestrzeń wydobywając dźwięczny okrzyk: Asar! Słowo na chwałę Pana, które uczyniono siłą, zdolną rozbijać nieruchome powietrze.
Stanęli na równinie Getrag, jak posągi gniewu i zwarły się miecze, tracąc miliony w żywocie. Targano przestrzenią, miotano materią. Szalały żywioły wydobyte z nicości. Walczono na ziemi i w powietrzu, a martwych i przebitych, pożerały duchy.
Walczący, wdzie­rali się przerywając szyki, rycząc przy tym potwornie. Zatopili oręż w morzu najdoskonalszej krwi, a wojna stała się ich atrybutem.
Zebrane armie jak potworna machina zniszczenia, gładziły każdą rzecz, która stawała im na drodze. Walka zacięta, trwała od wschodu do zachodu słońca, ciągnąć się przez trzy dni. Rozstrzygnięcia nie było.



Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo 


Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo

poniedziałek, 4 marca 2019

Ciężko jest pisać o tym, gdy świat wokół płonie

Księga Życia
Miejsce: miasto Mora
Wódz: Uziel
Ranga: Pan Zastępów
Przywilej: dopuszczony
Wpis: Hinza 26
Status: prawodawca

Nie umiemy opowiadać o tym, co zaszłe i nie wznosimy tego, co przyszłe. Zrozumieć końca, nie będzie nam dane. Jutro bliskie Ziemi, dziś przepadnie. Nie obędziesz się bez tego, co potrzebujesz by nastało. W przededniu wojny, porzuceni i samotni. Wrogowie nasi zebrali się w przeważającej masie, aby zwyciężyć.
Ciężko jest pisać o tym, gdy świat wokół płonie.
Poszukując zwycięstwa, nie jest łatwo poległe ciała przemierzać wzrokiem. Słowa resztki ludów o pytanie życia, dziś uzyskają odpowiedź. Słowa pokrętne i ostatnie przesłanie: ocala prawo, życie puste w sobie, przepada bezpowrotnie. Martwię się o ludzi i o Rachel oraz jej rodzinę. Tym ich nie nasycę.
 Piasek zabiera życie, nie odbiera nam go walka. Siła przy­gniata, nie daje mocy, a my krocząc ku sobie, giniemy.
Kamień Elamu – los pustki. Dzieci Kanaanu – początek.
Zwrot do Ducha Kanaanu. Duch Pradawny – koniec. Innego końca nie będzie. Cykl powtórzony za życia, to twór niewyobrażalny. Nieśmiertelny wędrowiec. Każda istota żywa.  
Zebrałem me wojska w ich sile. Wysłałem mą armię na wojnę. Na bezkresne pola posłałem mych braci, aby toczyli bezkresne boje i zasieli zniszczenie we wrogach. Stałem się w ten sposób nieludzki, bo uzyskałem człowieczeństwo, dzięki mojej Rachel. Nie ma dla mnie tłumaczeń i nie jest do osiągnięcia cel, do którego zmierzam. Posłałem mój świat na zniszczenie, stając przeciw tak wielu, przychodząc do wrót z tak nielicznym wojskiem.
Wyprowadziłem armię w kierunku Ziemi i posłałem ją na zagładę. Ostatni marsz, którego podjęliśmy się razem, zapoczątkowując własny koniec. Próbowałem zrozumieć, odmienić czas i pojąć los zapisany w Księdze. Nie zdołałem. Wódz pozostaje samotny, w każdej godzinie poddany będzie próbie. Spełnienie nie przychodzi łatwo i wiele jest spraw, które chciałbym wyjaśnić. Nie umiem rozpocząć i zakończyć. Trwałem w bezładzie, porzucony sam przed sobą. W waszych dniach, pojmiecie dziedzictwo.
Widząc ustawione w szyku wojska, odczułem dumę i radość. Nie myślałem już o tym, co nas czeka, ale przyświecało mi to, co jest dla nas najważniejsze. Chciałem w każdym dostrzec po­słańca, zrozumieć nasz cel i podjąć się słusznej walki. Nie pojawiliśmy się tam przypadkiem i nie stanęliśmy w obronie ludzkości. Broniliśmy naszego stylu życia i tego, co przez tysiąclecia powodowało nami.
Przemawialiśmy do ludzi na różne sposoby, przez tysiące lat, dostosowaliśmy poziom do ich zrozumienia.
Nadszedł nasz kres. Nie przemawia przeze mnie tchórzostwo, lecz obawa o los tych,  którzy powierzyli nam własne życie.
Jesteśmy kel el, Ostatni Istniejący, którzy poświęcają się w marszu. Jesteśmy posępni i staliśmy się wolni, mogąc teraz dzierżyć miecze w naszych dłoniach i walczyć, ku chwale najwyższej prawdy. Zwyciężymy lub polegniemy tu na zawsze, bo zwycięstwo stało się przeznaczeniem. Idący na Śmierć, pozdrawiam Was!
Wielu z nas nie przetrwa tej wojny, pochłonie nas widmo zmagań, a piasek pokryje nasze ciała. Kurz zabawi się z nami, a świat zapomni. Nie cofniemy się, pozostaniemy wierni i gotowi. My, Ostatni Sprawiedliwi ze swego rodzaju. Nadszedł nasz kres i przeciw sobie skierujemy kahele. My, Ostatni Żyjący. Asar!
Chwała Wam, czytającym te słowa. Przeznaczyłem je dla Was. Wspomnijcie o nas, gdy poznacie sens tego, o co walczyliśmy. Nie wątpcie w nas. Nie myślcie, że mogliśmy temu zaradzić. Uciekając z naszego świata, wybraliśmy przetrwanie. Los nasz jest zależny od całej reszty istnień, a w słabości nie zdołamy narzucić porządku światom. Zbyt wielu jest przeciw nam, których zniewalamy. Nie my to zaczęliśmy, lecz my to zakończymy. Tu i teraz, moja Wieczna Armio. Asar!
Oto ja, Uziel, ostatni Pan Zastępów.


Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo 

Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo

czwartek, 21 lutego 2019

Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo - o książce słów kilka

Tak sobie myślimy o tym obszarze, blisko 900 stron. Saga aniołów, początek trylogii, no i kilka ciekawych albo i nie, tekstów. Próbki na naszych stronach, każdy zainteresowany może ocenić sam. TUTAJ>>> Pracujemy nad tym nadal, trochę obszarowo duże, ale może i warto czasem przekroczyć magiczną liczbę 300 stron. ☺ 11 rozdziałów, większych i mniejszych, ale spójnych i poprawionych oraz wzbogaconych przypisami. Także, jest różnica w stosunku do tekstu z 2014 roku. Pięć lat i mamy drobną zmianę (o jakieś 600 stron). Forma lepsza - tak sądzimy, ale to czas pokaże, a Czytelnicy nas wkrótce ocenią.

Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo - o książce słów kilka

Książka jest zapewne inna, trzyma się z dala od schematów i wzorców. Stawia własne tezy, które mogą się nie spodobać, ale wiara to rzecz indywidualna, my jej nie mamy, ukazując inny obraz świata. Nie jest to żaden szablon ani próba naśladowania czegoś, bo to pierwowzór, który sami doskonaliliśmy przez pięć lat. Okres wzburzonych debat oraz poprawiania tekstów i ich uzupełnienia. Czy jesteśmy wolni od błędów? Nie, nie jesteśmy i nigdy nie będziemy. Nie skupiamy się na tym, co może być złe, ale na tym, co nigdy nie powinno przeminąć - PRAWDA. Każdy ma własną, a my wymyślamy (może nawet głupoty). Kto jednak jest pewny jaka jest ta PRAWDA i kto ma wyłączność na PRAWDĘ? Książka, aby była w pełni autorska musi zostać poprawiona przez samego autora. Może ktoś powiedzieć, że to tani self-publishing (ok, niech będzie - nas nomenklatura podziałów nie interesuje). Jesteśmy dumni i zadowoleni z postępów (choć powolnie to idzie). Mamy wrażenie, że tworzymy coś innego - czy jest to dobre? Dla nas tak. Innym, może się nie spodobać (takie zdania także cenimy). W naszym świecie istnieje dowolność, tak w odbiorze jak i w ocenie. Przekaz to przekaz, a papier to płótno, na którym zapisuje się obrazy, wyrzeźbione słowem. Każdy ma swoje i my też sięgnęliśmy do tej prawdy i tworzymy swoje. Dla nas, dzieje aniołów opisane w tej jakże fantastycznej książce, stanowią punkt wyjścia do oceny różnych prawd. Nie budowaliśmy prawd w oparciu o zdobycze cywilizacji, zmierzające do komplikowania dziejów, ale oparliśmy się na "surowcu", starając się dostrzec pierwociny. Czy nam się to udało? Nie wiemy, mamy jedynie przekonanie, że tak właśnie miało być.
W czasach, w których dawne Niebo zostało zapomniane, a prawdy ludzkie zdominowały czas, warto jest uzyskać inną perspektywę. Nie służy to obaleniu dotychczasowego dorobku ludzi, ale zrozumieniu mechanizmów rządzących światem, który na przestrzeni wieków, stał się dla człowieka nieprzyjaznym miejscem, zdominowanym przez ludzką wyobraźnię, która krzywdząc istoty sobie nieznane, rości sobie prawa do wystawiania ocen.
Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo to historia o wyborach, miłości, przeznaczeniu, lojalności oraz próbie zmiany ludzkiego losu. To historia śmierci, wojen, walki i zniszczenia. To ukazanie prawdziwego buntu, połączonego z rozumieniem miłości do Istoty Najwyższej. To początek sagi, w której nie ma Ziemi w centrum wszechświata, ale za to istnieje planeta, będąca dnem otchłani wszystkich stworzonych światów. Czy jest to zgodne z Biblią? Tak, lecz kto dziś czyta i interpretuje stare teksty, gdy ma zapewnioną interpretację ze strony namiestników Boga na Ziemi, którzy nigdy Boga na oczy nie widzieli.
Taką oto puentą kończymy tę krótką refleksję.

poniedziałek, 28 stycznia 2019

El zszedł do świata

Stwórca wyłonił się zza cienistej zasłony, przesłonięty szatą, płynącą jak źródła wód wiecznych, co niebiańskie trony, podtrzymują kądziel i rombiste włókna, przepełniają zewsząd deli­katny he­ban[1], gładki, najcenniejszy jedwab.
Wyrzeźbiona szata, czyni obraz wielki, tego majestatu i Jego potęgi. Przepełniony źródłem, w ogniu nieostygłym jeszcze, stąpał powoli w przód, podpierając laską swoje wdzięczne ręce, Pan nasz Wiekui­sty. Jego włosy spływały po szyi, niczym pampas[2] po najlepszych zboczach czerwonej pustyni, jaśniejące w łunie, co biła po oczach, natchnionych wiecznością, w której widać gwiazdy, przeglądać się morzom i północnym wiatrom, może każdy śmiałek, który weń się wpatrzy. Twarz łagodna, wzrok mądry, a dech nieprzetarty, sycił po­wietrze, wołał do życia umarłych. Z oczu doskonałość, wyrażała trwanie. Doskonały Pan nad Pany, niosący alabaster, kwitnący obfi­cie. Wlókł go przed sobą, a było to życie. Skupiał w małej prze­strzeni, siłę wiecznego tchnienia. Legły przed nim zastępy i pano­wie, zstępujący z nieba.
El zszedł do świata, tak Jemu hołubiły, miry, miriady i mi­rie, wielkość Jego siły. Rozwarł ramiona, podpierając dłoń prawą, o alabaster wieczny, porośnięty trawą, pachnący magnolią, to znów cytrusem, rukolą[3], to naprzód zwykłą murawą z kądzieli[4]. Nic mu nie było śmieszne, obrzydłe i obce, co stworzył uznał za swoje i kochał, jak tylko można najmocniej.
Przyglądał się światu, w drzewcu  dostrzegł roślinę. Twórca życia, dłoń drugą rozwarł dla wielkości, by dać gest zjednania, dla synów ludzkości, pochwycić własne dzieci… stulić wszystkich i kochać, potomków wszak miał wielu, nikogo nie cofał.
Wieczny w swej miłości, nieugięty mędrzec, znak Jego po­kory, świadczył o potędze. Mądrość miała przemówić, rozwarły się szyki, każdy chciał usłyszeć, co ma rzec, Pan Wielkiego Tronu…


[1] Heban – drzewo o czarnym, twardym drewnie, rosnące na obszarach podzwrotnikowych; też: drewno tego drzewa.
[2] Pampas – rozległy równinny step porośnięty wysoką trawą w Ameryce Południowej.
[3] Rukola – rodzaj sałaty o pikantnych w smaku liściach.
[4] Kądziel – pęk włókna lnianego, konopnego lub wełnianego przygotowany do przędzenia, umocowany na przęślicy lub kołowrotka; daw. linia żeńska; grzywa żubra.



El zszedł do świata

Jerozolimo, królowo mych łez

Jerozolimo, serce płacze na samą myśl o samotności, w której nie mogę dotknąć stopami twych gładkich przestrzeni. Jerozolimo, me oczy truchleją na myśl o widoku z wysokości, na której nie mogę zawisnąć, by spojrzeć na twój wzorcowy kształt. Jerozolimo, ukochana moja, dałaś mi wszystko. Przyniosłaś mi winę, wojnę i pokój, obarczyłaś upadkiem i śmiercią. Nie pozwól już więcej płakać ludziom. Jerozolimo, jeden naród, jeden Pan i jeden świat. Jedna to ziemia dla twoich stóp. Twe lico przyobleczone wiecznością. Obieg niekończący, a żywot nieskończony. W chwili nie warto upajać się śmiercią. Jerozolimo, Matko mych dzieci, niestrudzona w bólu. Rozdarte łono krwawi, a matka nie dożyje dnia. Pięknie wyniesione ciało, skąpane w cydrze z posmakiem migdałów, nęci złaknionych krwi. Odrzucone pachnidła i kumys, zwracają je zwykłością, przywracając ku trwaniu. Wieczność pozbawia złudzeń, lecz tylko silny wytrwa w duchu, nie w ciele. Nigdy łez więcej przez dom uczynionych, za śmierć braci i sióstr, dla wolności. Jerozolimo, Królowo mych łez.

Księga Aniołów

Jeśli chcesz przeszukać nasze zasoby w sieci

Popular Posts